Zrób sobie kadzidełka

Pierwsze skojarzenie ze słowem aromaterapia? – Terapia zapachem.
Drugie skojarzenie – olejki eteryczne.

W naszym zachodnim kręgu kulturowym przyjęło się uważać, że terapia zapachem jest ściśle i nierozerwalnie związana z użyciem olejków eterycznych. Tymczasem w Indiach…są kadzidełka

Kadzidełka – hinduski sposób na aromaterapię

Ajurweda to poniekąd ziołolecznictwo. Terapie ajurwedyjskie opierają się na użyciu ziół, przetwarzanych metodami różnorakimi, często bardzo specyficznymi (np. bhasma – popioły z ziół i minerałów), nawet wyciągi olejowe z ziół robi się inaczej niż u nas. Gotowe do użytku formulacje medyczne mają różną formę – proszków, pigułek, olejów ziołowych, galaretek, naparów, wywarów… Robi się tam także destylaty, tzw. arka, za pomocą arkayantra – aparatu do destylacji – i temu wkrótce poświęcę trochę miejsca na blogu, bo sama też od czasu do czasu bawię się w destylację. Ale wracając do tematu… Bogactwo ajurwedyjskich sposobów przetwarzania ziół, receptur, gotowych specyfików leczniczych oszałamia. Ale nigdzie, w żadnej tradycyjnej recepturze, w żadnej tradycyjnej terapii nie używa się olejków eterycznych. Co nie znaczy, że Hindusom obojętne są zapachy, że je ignorują; wręcz przeciwnie, dokładnie wiedzą, że no fragrance – no fun 🙂 i mają swój wynalazek – kadzidełka, zwane tam agarbathi/agarbatti. Jest kilka rodzajów kadzidełek: cienkie i długie – na patyczku, długie i grubsze, bez kijka – tzw. dhoop oraz stożkowe. Te na patyczku to właśnie patent hinduski.

Kadzidełka – skład

Ale co tak naprawdę jest na tym patyczku? otóż – zioła. Różnego rodzaju kompozycje i mieszanki sproszkowanych ziół. Skład takiej masala ziołowej może być różny, inspirowany jest przede wszystkim przeznaczeniem kadzidełka. Bowiem kadzidełko można palić rytualnie, w celach religijnych (np. podczas pūjā;  takie obrzędowe palenie kadzideł zwane jest dhupa), w celu ułatwienia koncentracji i medytacji lub w celach leczniczych – wówczas to będzie aromaterapia. Zresztą, palenie kadzidełek to najstarsza forma aromaterapii. Mieszanki do kadzidełek opierają się głównie na roślinach bardzo aromatycznych takich jak drzewo sandałowe, agar, kamforowiec, wetiweria, jatamansi, tulsi, kurkuma, korzeń Aucklandia lappa, cynamon, goździki, imbir, żywice typu guggul, olibanum, styraks, oraz kwiaty, np. jaśmin.

Z mieszanki ziół robi się pastę, którą nakłada się na cieniutki patyk bambusowy, następnie kadzidełko suszy się kilka dni i jest ono gotowe do użycia. To bardzo proste. Spróbujesz? 🙂 W Indiach współcześnie produkcja kadzidełek jest zmechanizowana, ale bywa, że nadal kadzidełka wytwarza się ręcznie, tradycyjnie, jak za dawnych czasów – w rodzinnych manufakturkach.

 

Ok, zróbmy to razem 🙂

Najpierw przygotuj patyczek bambusowy. Może być taki do szaszłyków, ale trzeba go nożem wzdłuż rozdzielić na kilka części, ponieważ jest za gruby. Następnie przygotuj jakieś zioła w proszku – ja tym razem miałam pod ręką czerwone drzewo sandałowe i cynamon:

 

Sproszkowane zioła zmieszaj z wodą tak aby powstała taka gumowata masa, przypominająca trochę plastelinę: ma ona mieć taką konsystencję, żeby dało się ją bez problemu rozwałkować i aby nie przyklejała się do rąk. To mniej więcej tak jak w przypadku ciasta na chleb.

 

 

Możesz do tej mieszanki dodać olejków eterycznych 🙂

Następnie nałóż pastę ziołową na patyczek. Nie ukrywam, że wymaga to sporo wprawy, której nie mam, więc radzę sobie jak mogę – np. rozwałkowuję dłonią kawałek pasty ziołowej:

 

a następnie wtykam w ten cienki wałek patyczek i jeszcze „dowałkowuję”.

 

Koślawe jakieś to kadzidełko, wizualnie nieestetyczne, zdecydowanie zbyt grube, ale moje własne – co za radość! 🙂

 

Tak przygotowane kadzidełko musi jeszcze wyschnąć; zaleca się około tydzień, ale – ponieważ jestem z tych niecierpliwych i „narwanych” – zauważyłam, że już po upływie doby jest ok i w zasadzie można go używać.

 

4 - ilość komentarzy na temat “Zrób sobie kadzidełka

  1. Zrobiłem kiedyś podobne wedle przepisu ze starej książki – nie miało patyczka tylko było uformowane w pręcik i wypalało się do podstawki. W składzie był węgiel drzewny, cynamon, tarte goździki i zmielony bursztyn a do wody dodałem trochę cukru aby masa się lepiła i dawała formować. Paliły się nierówno (jedne odcinki żarzyły się powoli i równomiernie a inne gasły co chwila), dawały mało dymu zaś zapach był nietypowy – prawie nie było czuć cynamonu mimo że było go dużo, głównym zapachem były bursztyny i goździki oraz dodatkowy palony cukier.

    • hmmm moje żarzą się równomiernie i dymią tak jak powinny – ziołowe proszki plus drzewo sandałowe to wyśmienite połączenie. Masa jest na tyle plastyczna, że nie potrzebuję żadnych innych dodatkowych lepiszczy oprócz wody, w Indiach wykorzystuje się ewentualnie ghee (masło klarowane). Faktycznie akurat aromatu cynamonu niewiele się czuje, niemniej jednak jest on w dymie i przez śluzówkę nosa dociera do organizmu, a o to wszak w tej zabawie chodzi 🙂

  2. Skąd wziąć czerwone drzewo sandałowe? A z innej beczki – mam zebranej trochę żywicy z czereśni z zeszłego roku i mocno kombinuję jak ją przerobić na coś pachnącego do spalania, może spróbować zmielić? I dodać to i owo?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *