Mitti attar – zapach deszczu

mitti attar

Wyobraź sobie bardzo upalne popołudnie w ciepłym azjatyckim kraju. To kolejny dzień, w którym skwar jest nie do zniesienia. Wyschnięta, spieczona ziemia i słabnące rośliny wołają o deszcz. Lato wydaje się nie mieć końca. Ale tego dnia pojawiają się ciemne chmury, na pokrytą pyłem ziemię zaczynają spadać pierwsze krople deszczu. Monsun. Przynosi ulgę. A te pierwsze krople deszczu i powietrze w takich chwilach mają specyficzną woń: nie tyle wilgotnej ziemi, co zapach radości i zapach życia – budzącego się z letargu. Próbą uchwycenia tego wyjątkowego zapachu jest mitti attar…

Mały prezent sobie ostatnio sprawiłam, bo czemu nie 😉 mały w istocie, bo niewielkich gabarytów – buteleczka o pojemności 10 ml, notabene – kolejna 🙂  w niej – attar, czyli orientalne perfumy w olejku, ale tym razem specjalne, ponieważ jest to mitti attar firmy Aromazeia prosto z Kannauj – miasta w północnych Indiach, w stanie Uttar Pradesh.

Kannauj – stolica hinduskiego perfumiarstwa

Kannauj dla Hindusów jest tym, czym jest Grasse dla francuskiego przemysłu perfumeryjnego. Aczkolwiek w przypadku Indii trudno mówić o przemyśle w sensie takim, w jakim my Europejczycy rozumiemy znaczenie tego słowa, bowiem produkcją attarów zajmują się małe rodzinne manufaktury (podobnie rzecz się ma z kadzidełkami, o czym już pisałam). Co więcej – produkcja odbywa się ręcznie, w sposób rzec można prymitywny, bez mechanizacji i użycia najnowszych zdobyczy techniki, zgodnie z wielowiekową i wielopokoleniową tradycją, dodam, że znacznie dłuższą niż we Francji 😉  Ale to właśnie – według znawców tematu – sprawia, że attary są tak niezwykłe; ten uświęcony tradycją naturalny sposób produkcji dodaje im duszy.

Jak powstaje attar?

Cechą charakterystyczną attarów, pozwalającą od razu odróżnić je od innych perfum jest to, że ich bazą, nośnikiem jest olej, nie alkohol. W wersji bardzo tradycyjnej jest to olej sandałowy, ale współcześnie ze względu na zawrotne ceny, jakie zaczyna on osiągać (surowca jest coraz mniej i mniej, więc staje się coraz droższy), wykorzystuje się również inne oleje, w tym parafinę.

Attary mają wiele wspólnego z olejkami eterycznymi – podobnie jak olejki eteryczne attary powstają metodą destylacji parą wodną, zwaną deg-bhapka, której poddaje się wyselekcjonowany materiał roślinny, ale ta metoda w jednym szczególe różni się od tej, której efektem jest olejek eteryczny.

Deg-bhapka - schemat

Deg-bhapka – schemat

Materiał roślinny, z którego ma powstać attar, wkłada się do dużego miedzianego naczynia zwanego deg (1 – patrz shemat) i dolewa się wody.

deg-bhapka

Deg przykrywa się pokrywą (tzw. sarpos – 2) uszczelnianą za pomocą gliny zmieszanej z wodą.

Sarpos

Sarpos

Deg stoi na palenisku, które opalane jest drzewem lub wysuszonymi krowimi plackami. Woda w deg zaczyna wrzeć i oczywiście parować, para wodna – porywając za sobą to, co wyekstrachowała z materiału roślinnego – przedostaje się przez otwór w pokrywie deg do bambusowej rury zwanej chonga (3), a stamtąd do tzw. bhapka (4) czyli do miedzianego naczynia „zbiorczego”. Bhapka umieszczona jest w zimnej wodzie, w pojemniku zwanym gachchi (5), więc para wodna ochładza się i skrapla w bhapka.

Bhapka

Bhapka

 

I tu pojawia się ten szczegół, który różni proces produkcji olejków eterycznych od attarów; mianowicie – bhapka jest wypełniona olejem. Ten olej wysyca się od razu ekstraktem roślinnym. Skroploną wodę upuszcza się z bhapka, a olej bierze udział w kolejnej destylacji, i w kolejnej i w kolejnej…

Cały proces zajmuje przeciętnie 15 dni. Następnie attar „dojrzewa” na słońcu w skórzanym pojemniku kuppi, który wchłania ewentualne pozostałości wody. Efektem jest gotowy, kompletny produkt – określony zapach zatopiony w oleju. Nie ma już rozcieńczania w innym oleju bazowym, nie ma mieszania z innymi attarami. Każdy attar jest kompletny od początku jego produkcji, jest jednorodny, nie jest kombinacją kilku pozyskanych wcześniej zapachów – co ma miejsce w przypadku perfum europejskich. Owszem, są attary, które stanowią mieszankę kilku zapachów, ale mieszanka ta powstaje już na poziomie destylacji – destyluje się odpowiednio skomponowaną mieszankę różnych roślin. Spotkałam się z przyrównaniem produkcji attaru do gotowania zupy – do naczynia wrzucamy odpowiednie składniki w określonej proporcji, przetwarzamy i po pewnym czasie otrzymujemy kompletne, skończone danie, gotowe do spożycia. „Kucharzem”, czyli mistrzem ceremonii – osobą w całości nadzorującą i kontrolującą proces destylacji jest tzw. dighaa. To on decyduje, jak ma przebiegać destylacja, w jakiej temperaturze, i kiedy należy ją zakończyć. Od umiejętności, wiedzy i doświadczenia dighaa zależy finalna jakość attaru.

 

 

Przedestylowany materiał roślinny suszy się i wykorzystuje np. do produkcji kadzidełek. Zagospodarowuje się również wodę biorącą udział w procesie destylacji, zwłaszcza jeśli destylacji poddawano róże – wszak wtedy uzyskujemy wodę różaną (hydrolat różany), jeden z klasycznych hinduskich kosmetyków.

Mitti attar – attar wyjątkowy

Mitti attar to jedyny attar, którego nie otrzymuje się z roślin. Do jego produkcji używa się gliny pozyskiwanej w okolicach Kannauj, która najpierw formowana jest w nieduże „placki”, następnie wypalana i dopiero wówczas poddawana destylacji.

Przygotowywanie ziemi do produkcji mitti attar

Przygotowywanie ziemi do produkcji mitti attar

 

 

Sam pomysł produkcji perfum z gliny wydał mi się na tyle odważny i nonszalancki i tak mnie zaintrygował, że uznałam, iż muszę dopaść mitti attar 🙂 tym bardziej, że takie „ziemiste” wonie zdecydowanie do mnie przemawiają: kocham nade wszystko paczuli – otulona nim mam wrażenie, że zanurzam palce w ciemną, tłustą, wilgotną, pełną zbutwiałych liści i robactwa glebę pośrodku głębokiego lasu, w bardzo odległym, egzotycznym, ale bliżej nieokreślonym miejscu.

Wybór padł na mitti attar wyprodukowany przez Aromazeia. Nie pytaj dlaczego, bo nie wiem 🙂 Dwa tygodnie oczekiwania na przesyłkę, w końcu dotarł, w sympatycznym czarnym welurowym opakowaniu…

Mitti attar jak na attar jest dość subtelny…. I owszem, zapach ziemi – lekko kwaśny, rześki… Nie czuję na twarzy pierwszych kropel monsunu, raczej przebywam w wiejskiej glinianej lepiance, dającej mi schronienie przed rzęsistym deszczem,  otacza mnie ulotne echo zapachu bliżej nieokreślonych ziół, rzuconych garścią na rozżarzone palenisko – tym zapachem przesiąknięte są ściany lepianki. Później na skórze zostaje już tylko bardzo dyskretne, ledwie uchwytne drzewo sandałowe oraz równie delikatna nuta jakby kwiatowo-korzenna, którą wstępnie zakwalifikowałam jako wetiwer, ale mogę się mylić. To zresztą nieistotne. Warto cieszyć się tym niezwyczajnym zapachem. Mitti attar wycisza, uspokaja, uziemia…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *